0
Dziś rano zadzwoniła do mnie moja siostra z prośbą, abym pomogła jej w kupnie laptopa dla siostrzenicy. Siostrzenica nazbierała pieniądze z komunii i urodzin, więc miała określoną kwotę - max 3 tysiące. Pracuję jako informatyk, więc bez problemu wyszukałam odpowiedni model, ale niestety - drogi. Gdy mój szef zobaczył nad czym kombinuję, zaproponował bez wahania, że odstąpi mi swoją 35%-ową zniżkę na ten model, bo sam miał zamiar kupić, ale z jakichś przyczyn nie będzie tego robił, a tak to rabat nie przepadnie.

Aby jeszcze zejść z ceny, pomyślałam, żeby zaproponować siostrze oryginalną licencję systemu operacyjnego (z racji tego, że studiuję informatykę, mam dostęp na czas studiów do niektórych zasobów za darmo). Dzwonię więc uradowana z pytaniem, czy takie opcje jej odpowiadają. Wszystko opowiadam. Po czym słyszę:

- No chętnie weźmiemy taki laptop... A czekaj, z tego co pamiętam, ty dałaś Kasi tylko 100 zł na komunię, może jej coś jeszcze dokupisz?

I mnie zamurowało.
Owszem, na komunię rok temu do koperty wrzuciłam "marne" 100 zł, bo tylko na tyle mogłam sobie pozwolić. Studia, miałam problemy z pracą i w zasadzie to cała rodzina o tym wiedziała, więc taki tekst trochę zabolał...

PS Mam zamiar kupić szefowi dobry alkohol za tę zniżkę!
Plus Minus 0( 0 )
------------------------------------------------------
DODAJ SWOJE WYZNANIE

 

Momencik, trwa przetwarzanie danych ... Momencik, trwa przetwarzanie danych