0
Dzieci wiele są w stanie zrobić, żeby rodzice kupili im jakaś rzecz. Ale ostatnio w Biedronce pierwszy raz słyszałam tak oryginalną groźbę: "Kup mi to, albo zrobię teraz kupę!!!"
0
Przeżyłam dzisiaj podwójny szok. Okazało się, że chłopak z którym rzekomo spotyka się moja córka jest tak naprawdę partnerem mojego syna. A dziewczyna, z którą się spotykał jest... dziewczyną mojej córki...
0
Nie wiem czy pamiętacie, ale w internecie była kiedyś pewna historia. Nie wiem, czy była ona prawdziwa, ale chodziło w niej mniej więcej o to, że porywacze weszli do domu małżeństwa z dwójką dzieci i kazali wybierać im, które dziecko mają porwać czy zabić. Matka wybrała jednego z synów. Wtedy jeden facet powiedział do tego dziecka coś w stylu, że teraz wiadomo kogo matka kocha bardziej i poszli.

Razem z siostrą, podśmiechując się trochę, zapytałyśmy o to matkę pięciorga dzieci. Usłyszałam wtedy najpiękniejsze słowa, jakie córka może usłyszeć od matki: "Ja to bym prędzej sama się rzuciła na nich, niż pozwoliła na to, żeby komuś z was stała się krzywda".

Mam wspaniałą mamę :-)
0
Gdy byłam w podstawówce, zostaliśmy podzieleni na dziewczyny i chłopaków i był konkurs: czyja rzeżucha szybciej urośnie, ta drużyna miała mieć piątkę na koniec roku z przyrody.
Koleżanka przyniosła ''kreta'', rozpuściłyśmy go w wodzie i podlałyśmy rzeżuchę chłopaków. Nie mieli szans na piątkę :-)
0
Moja żona nigdy nie używała tabletek antykoncepcyjnych.
Co za tym idzie współżycie odbywało się tylko przy użyciu prezerwatyw. W końcu nadszedł moment, że zdecydowaliśmy się na dzieci. Staraliśmy się pół roku, niestety bezskutecznie.

W końcu postanowiłem się zbadać u lekarza.
Dziś okazało się, że jestem bezpłodny. Przez tyle lat marnowałem 11,50 zł na kondomy...
0
Kilkanaście lat temu spędzałam wakacje u mojego kuzyna, oboje mieliśmy wtedy po 6 lat.
Zmęczeni całodzienną zabawą postanowiliśmy pooglądać telewizję... Pech chciał, że trafiliśmy akurat na program przyrodniczy.

Niby nic, ale film opowiadał o życiu koników morskich. Ku naszemu zdziwieniu dowiedzieliśmy się, że to samiec odpowiada za poród i ciążę.

Doszliśmy do wniosku, że skoro koniki mogą, to ludzie tym bardziej.
Mój kuzyn zaoferował, że chętnie przeprowadzi eksperyment na sobie.

Spodnie poszły w dół, a po dokładnym obejrzeniu penisa stwierdziliśmy, że to właśnie przez niego wychodzą małe dzieci.
Z braku laku wybraliśmy plastikową rurkę pochodzącą z jakiejś zabawki dla maluchów.

Tak, mój kuzyn włożył ją sobie do penisa...

Niestety rurka nie chciała "się urodzić", co więcej nie chciała się też wyjąć przy użyciu siły...

Do tej pory pamiętam minę wujka i cioci, gdy ich kochany syn bez spodni i majtek biega po domu z wystającą rurką z penisa, krzycząc, że właśnie rodzi...
0
Niedawno zyskałam nową pracę - w szkolnej bibliotece. Ta, to się muszę męczyć. Ale nie o to chodzi.
Niedawno organizowana była wycieczka do Krakowa. Jako że nigdy tam nie byłam, a pani wicedyrektor złożyła mi propozycję wycieczki, to się zgodziłam.

Jedziemy. Wszystko pięknie, aż do momentu, gdy dojechaliśmy do pensjonatu, w którym spaliśmy. Miałam czuwać wraz z innymi nauczycielkami do wpół do drugiej w nocy, żeby pilnować, aby wszyscy uczniowie spali. Gdy wybiła ostateczna godzina naszego dyżurowania, ruszyłam w stronę sypialni. I nagle usłyszałam jakiś szept gdzieś za rogiem.
- No nie wierzę, Jola i Antek robią seks!
Stanęłam i zdziwiona zobaczyłam jakąś dwójkę uczennic, które na mój widok zwiały w popłochu do swoich pokojów, jakby gdyby nic.
Znałam ową parkę. Oboje często bywali w bibliotece, ale nic nie wypożyczali. Zapewne siedzieli tam, bo to jedyne miejsce, gdzie panowała podczas przerwy cisza.
Nie wiedziałam do końca, czy mam tam pójść, więc podeszłam pod ich pokój, z "wizytacją". Aha, robili to. TO.
To była wycieczka klas 4-6. Podstawówka.

PS Nigdy już nie pojadę na żadną wycieczkę szkolną... nigdy.
PS Tak, dla nich się to nie skończyło najlepiej. Jola zmieniła szkołę, Antek mnie unika.
0
Powiem w wielkim skrócie, bo nie ma co się tu rozwijać.

Jak chodziłem do podstawówki (już nie pamiętam, która klasa to była, jakoś 1-3), to mieliśmy w jeden dzień na 11.40 do szkoły. W ten dzień o 9.00 zawsze szliśmy do kolegi, bo ten miał rano wolną chatę.

Pewnego dnia bawiliśmy się w wojnę, jako że nie mieliśmy swoich pistoletów, to ktoś zaproponował, aby pistoletami były penisy. Tak że większość zgodziła się (chyba z 2 osoby nie chciały wyjmować swojego sprzętu), zdjęła spodnie i walczyła na swoje "pistolety".


Chyba nie muszę mówić, jak się przeładowywało.
0
Moi rodzice pochodzą z biednych rodzin (obaj dziadkowie odeszli, kiedy byli dziećmi). Moje babcie pracowały na 3 etaty, żeby było im jak najlepiej, jednak to nie zawsze wystarczało. Rodzice wzięli sprawy w swoje ręce. Od najmłodszych lat pracowali, żeby odciążyć swoje mamy. Dorobili się. Bardzo. Nie brakuje nam teraz niczego, a w dodatku w naszym pięknym domu panuje bardzo rodzinna atmosfera.

Moje wyznanie działo się, kiedy miałem ok. 10 lat. W klasie miałem pewnego kolegę. Zawsze ubierał się w stare, zniszczone ubrania. Zawsze ze smakiem patrzył, jak jem swojego rogalika w szkole. Był chudy... i biedny. Jego ojciec przepijał wszystko i bił jego mamę. Biedaczyna potrafił spędzić noc na osiedlu i rano przyjść do szkoły. Tak, 10-letnie dziecko. A ja? Ja się z niego naśmiewałem..
Pewnego dnia, kiedy jak zwykle po szkole wyśmiewałem się i poniżałem go, podjechał po mnie tata - który wszystko słyszał.
I wiecie co zrobił? Nie zbił mnie. Nie krzyczał. Kazał mi go przeprosić. Nie chciałem tego zrobić.

Następnego dnia, kiedy chciałem ubrać się do szkoły, w szafie była jedna para starych dresowych spodni i 3 koszulki. Przez pierwsze kilka tygodni byłem nieugięty. Kiedy prosiłem o zakupy, rodzice zabierali mnie do najtańszego lumpeksu. Moi "przyjaciele" zaczęli się ode mnie odwracać. Do szkoły nie dostawałem już rogalika, tylko "wczorajszą" bułkę z masłem. Pewnego dnia wkurzyłem się. Rzuciłem zapakowaną bułkę na ławkę. Wyżej opisany kolega spytał nieśmiało, czy mógłby ją zjeść, bo już nie wytrzymuje. Zgodziłem się. Zaczęliśmy rozmawiać. Niedługo po tym zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi.

Pewnego dnia spytałem rodziców, czy mógłby przyjść do nas na obiad. Ojciec tylko uśmiechnął się, a mama powiedziała coś, czego nigdy nie zapomnę. "Synku, nie chcemy dla ciebie źle, ale mam nadzieję, że poczułeś bezsilność, którą czuje ten chłopiec".
Moje ubrania wróciły na miejsce. Damian stal się naszym częstym gościem. Do szkoły dostawałem już dwa rogaliki. A ja zyskałem szacunek do pieniądza, ale przede wszystkim do ludzi.

Zyskałem też brata. Na nikim nie mogę bardziej polegać. Do dzisiaj jest mi głupio za to, jak kiedyś go traktowałem. Dziękuję moim rodzicom za tę lekcję życia.
0
Byłam ostatnio w szkole po siostrę. Musiałam z nią coś załatwić, rodzice nie mogli, więc wypadło na mnie i musiałam ją zwolnić nieco wcześniej. Zapukałam do sali, przywitałam się i oznajmiłam, że ja po siostrę.

Nauczyciel uśmiechnął się miło, dobrze, dobrze tylko skończą przepisywać coś z tablicy i może wyjść. No w porządku. Wyszłam na korytarz i jako, że zachciało mi się do toalety, to prędko skierowałam się do niej. Wchodzę do damskiej ubikacji, a na podłodze leży zużyty kondom.

Moja siostra chodzi do podstawówki...
------------------------------------------------------
DODAJ SWOJE WYZNANIE

 

Momencik, trwa przetwarzanie danych ... Momencik, trwa przetwarzanie danych